Moje fascynacje

Autostrada A1

Kiedy Rzymianie odkryli "złoto Bałtyku", natychmiast zbudowali z południa na północ Europy trakt handlowy z kamienia i drewnianych belek. Bite drogi pozwalały im na relatywnie szybkie przemieszczanie się z imperium do słowiańskich plemion. Republika Rzymska upadła, a wraz z nią na wieki upadł transport drogowy w Rzeczpospolitej. Gdy w 1972 roku rząd PRL decyzją 28/72 określił układ autostrad w Polsce wydawało się, że powstanie "bursztynowej autostrady" jest już blisko. Przyznana w 1997 roku koncesja na budowę A1 z Gdańska do Czerniewic pod Toruniem dla Gdańsk Transport Company była martwa, bo ciągle ktoś ze zmieniających się rządów chciał ubić jakiś swój interes. Gdy pod koniec maja 2005 roku wbito pierwszą łopatę na budowie A1 w Rusocinie koło Gdańska, myślałem, że wreszcie doczekamy się drogi jak na europejskie państwo przystało. Myliłem się - 15 stycznia 2007 PiS-owski minister transportu Jerzy Polaczek wygasza koncesję GTC na budowę odcinka Grudziądz-Toruń. Przez najbliższe lata będziemy się dowiadywać, jak kosztowna była to dla nas decyzja.

Ja jednak, wbrew pozorom, nie upadam na duchu i na bieżąco obserwuję moją ulubioną autostradę. Jeżdżę na jej plac budowy w okolicach Grudziądza i śledzę, jak szybko zbliżamy się do jej oddania. W tym miejscu przeczytasz i zobaczysz, jak powstaje najważniejsza polska autostrada.

Gotuj ze mną

W domu moim rodzinnym obiady gotowali oboje rodzice. Mama w dni robocze, Tato w wolne od pracy. Od poniedziałku do piątku było smacznie i szybko, w soboty i niedziele delektowaliśmy się wybornymi obiadami. W moim własnym domu gotujemy z Magdą na zmianę, czasami też staramy się przyrządzić coś wyjątkowego. Tu znajdziesz kilka pomysłów na wyśmienite lub zupełnie zwykłe potrawy.

Obiektywem widziane

Pamiętam pierwszy aparat fotograficzny w naszym domu. To była radziecka Smiena, do której Tata wkładał kolorowe filmy ORWO (NRD-owskie) lub czarno-białe polskiej produkcji. Potem na bazarkach zaczęli pojawiać się Polacy z rosyjskim "dobrem" i kupiliśmy Zenitha 12 XP - rewelacyjną lustrzankę z wbudowanym światłomierzem. Po kilku latach bezczelnie sprywatyzowałem sobie ten aparat, pod pozorem kolejnego zaćmienia Słońca, albo studenckich praktyk :) Z tych czasów pochodzą najpiękniejsze zdjęcia, jakie mamy dzisiaj w albumach. Niestety, Zenith poszedł w odstawkę (po latach zaczął szwankować), a do użytku weszły cyfrowe "głuptaki". Teraz powracam do korzeni i w tym miejscu będę dzielił się z Wami niecodziennymi, w mojej ocenie, kadrami.

Copyright © 2006 - 2012 by Michał Czepek